Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 15 total)
  • ychu
    Participant
    Post count: 97
    #6451 |

    chciałem się jeszcze podzielić takim spostrzeżeniem z ostatniego nurkowania, pojechałem nad jezioro w Bieszkowicach /15km od gdańska/ razem z Piotrkiem Bauzą, widoczność w zasadzie świetna-co najmniej kilka metrów, pogoda bardzo przyzwoita, głebokość akwenu w tym miejscu gdzie pływaliśmy to ok 14m i na tyle miałem zejść -dla Piotrka to wycieczka a dla mnie everest, ale meritum-na głebokości 11-12m była termoklina, a co ciekawsze miała kolor zielony i grubość kilku cm, także schodząc pierwszy raz myślałem iż jest to dno, zmyliło mnie to, a pod tą warstwą absolutna ciemność i ok 2m do dna, spanikowałem i odpuściłem sobie, w kolejnych próbach też nie mogłem sie odblokować, po przepłynięciu zielonego dywanu jakby niewidzialna siła ściskała klatkę uniemożliwiając przedmuchanie, do tego doszło przekonanie że nie mam już powietrza i…kolejne odpuszczenia, dopiero kiedu Piotrek chyba za 10 razem za rączkę doprowadził nad dno pokazał ręką że jest to już muł denny, trochę odblokowałem się i zrelaksowałem, a oczywiście przy wypływaniu okazywało sie iż nagle powietrza to starczyłoby na kilka metrów dalej :J czy mieliście podobne odczucia przy nurkowaniu i jak se z tym radziliście? dodaję, iż pływaliśmy na czuja, bez liny, pozdrawiam


    clip7
    Członek
    Post count: 175
    #6452 |

    Witam.
    Chyba każdy ma z tym problem i ja też miałem. To blokuje psychicznie i człowiek zaczyna panikować. Trzeba to przezwyciężyć.
    Nurkowanie bez liny i w dodatku do samego dna nie jest bezpieczne. Zawsze można trafić na jakiś konar, kamień czy coś innego. Jak nie wiemy co jest na dnie to lepiej nie ryzykować. Lepiej na głębszej wodzie schodzić po linie, która jest „zawieszona” w „przestrzeni” wodnej i nie dotykać dna.


    maciek
    Członek
    Post count: 461
    #6453 |

    Jak sobie radze ze schodzeniem na dno w totalnej ciemności, w dodatku bez liny? Nie radze sobie wogóle. Nawet nie próbuje. Ja wiem, że to sport ekstremalny 🙂 ale do granic zdrowego rozsądku. Nie widze czubka swojego nosa, nie mam liny, nie wiem na co się mogę natknąć za pare centymetrów – ‚NO GO’


    logan
    Członek
    Post count: 102
    #6454 |

    Wiem dokładnie o czym mówisz za tą niesamowitą terkmokliną. Robiliśmy tam w niej z Piotrkiem dziury we wtorek, tyle tylko że moja uwaga była skutecznie zaprzątnięta skupiona na ‚zasysaniu’ przeciekającej nowej maski, co w miarę skutecznie eliminowalo inne niepokoje. Wbijanie się w fałszywe dno termokliny, a potem jeszcze spory kawałek w ciemnej, zimnej zupie przed wsunięciem się w muł właściwego było naprawdę surrealistyczne, tym bardziej że towarzyszył mu ten raptowny spadek temperatury, a nurkuję w piance do windsurfingu…Dla mnie trochę większym problemem było zachowanie pionowego toru i pewna dezorientacja (szczególnie w strefie ‚mroku’)przez co niepotrzebnie marnowałem energię. Myślę że lina dużo by nam obu tu dała.


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #6455 |

    Jacques Mayol powiedzial (i slusznie) ze we freedivingu od sily fizycznej wazniejsza jest sila umyslu. Majac do czynienia z zimna, ciemna woda musimy pokonywac wlasne leki i bariery jakie stawia nam nasz wlasny umysl. Sam najchetniej nurkuje w czystym, cieplym oceanie ale nad oceanem nie mieszkam wiec najczesciej mam do czynienia z ciemna termoklina w dodatku smierdzaca. Boje sie jej troche ale ide tam, mysle sobie rady dam. Ty Ychu tez musisz, taki sport, trzymaj sie


    maciek
    Członek
    Post count: 461
    #6456 |

    Z całym szacunkiem ale wpływanie w chmurę zerowej widzialności bez świeczki i absolutnie żadnego zabezpieczenia po czym baraszkowanie w niej po dnie przy ujemnej pływalności nie jest już dla mnie żadnym „sportem”. TO NIE JEST „TAKI SPORT”. W tym sporcie o ile mi wiadomo stosuje się asekuracje i minimum zabezpieczenia w postaci liny (jak słusznie sugeruje ‚clip7’). Skoro ryzyko można minimalizować dlaczego tego nie robić? W dyskutowanym przypadku akurat 14m to może nie głębia, dno było już na długość ciała i zakładam, że Piotrek wiedział, że nie czeka tam żaden konar z gałązką wycelowaną w jego tchawice. Mówiąc jednak o nuraniu w ogóle (czy każdej innej aktywności), akceptacja oczywistego ryzyka tam, gdzie można go unikać – bo to „taki sport” – jest jak dla mnie nie do przełknięcia :bad . Tylko moja opinia. Owszem, są bezpieczniejsze zajęcia od free, mimo to pozostaje przy racjonalnym dawkowaniu sobie emocji. Także Ychu Twoje obawy były dla mnie całkiem zasadne. Spróbuj z liną zawieszoną nad dnem, to dużo mniej nerwowa frajda.

    Pozdrawiam,
    maciek


    ychu
    Participant
    Post count: 97
    #6457 |

    w kwestii bezpieczeństwa to myślę, że podstawowe zasady były zachowane-nie przeginaliśmy, a Piotr nie odpuszczał mnie na krok, poza tym jak pisałem do termokliny przejrzystość wody była rzędu kliku metrów, Piotr oczywiście pierwszy sprawdzał dno, poza tym miałem latareczkę przy masce więc zawsze byłem widoczny….a poza tym od czwartku przywiązę swoją linę z bojka więc wszystko będzie już prostsze, dzięki za dyskurs, pozdrawiam


    logan
    Członek
    Post count: 102
    #6458 |

    Maciek spokojnie. Żebyśmy tu na nieodpowiedzialnych wariatów nie wyszli. Nic tu nie było na hura. Dno zostało sprawdzone przez wyjadacza Piotrka, akwen zresztą jest znany z bezpiecznego dna. Nurkowaliśmy zawsze w asyście, kontakcie wzrokowym (nawet pod termokliną widac było z bliska wściekle żółtą rurkę Piotrka – a Ychu o ile pamiętam miał latarkę przy masce).Przed właściwym nurkowaniem Piotrek przerobił z nami praktycznie ćwiczenia z transportu na górę w rytmie symulowanej Samby. Ryzyko było więc kontrolowane – swoje lata już mamy, żony i dzieci też… Faktem jest jednak że linę następnym razem raczej weżmiemy…


    ychu
    Participant
    Post count: 97
    #6459 |

    a ponadto oczywiście polecam ten zbiornik z uwagi na ładną okolicę, przejrzystą wodę-oczywiście dla tych którym starcza 15m 🙂


    maciek
    Członek
    Post count: 461
    #6460 |

    Tak jak pisałem, jestem przekonany, że Piotrek wiedział co robi i dno znał. Jakie jednak będzie miał wyobrażenie jakiś młodzian, czytając na tym forum w odpowiedzi „boje się ale ide […], Ty też musisz, taki sport”? Co zrobi, kiedy znajdzie się w podobnej sytuacji, nie mając jednak Piotrka u boku? Raczej to konkretne zdanie spowodowało, że się trochę rozpisałem. No i mamy lepszy obraz sytuacji :OK
    A co do płytkich akwenów. Jak mi się zbiornik „zaczął spłycać” znalazłem pretekst do ćwiczenia nurków FRC. Na jakiś czas znów mi starczy a satysfakcja znaczna 😀

    Pozdrawiam,
    maciek


    ychu
    Participant
    Post count: 97
    #6461 |

    nie chcę wyjść na parweniusza…ale co to jest FRC?


    maciek
    Członek
    Post count: 461
    #6462 |

    Umówmy się, że ja Ci wyjaśnie co to FRC a Ty mi kto to parweniusz 😉
    FRC (Funcional Residual Capacity) – objętość gazu jaka pozostaje w płucach po SWOBODNYM wydechu, takim jaki robisz cały czas zupełnie nieświadomie, bez wypychania powietrza na siłe. Oddychasz zupełnie zrelaksowany, rozluźniasz mięśnie klatki wypuszczając powietrze…i nur (ew. wpuszczając w wypadku aktywnego wydechu – co wole). Po co? Świetna technika treningowa, pozwala symulować większe ciśnienia, uelastycznia klatke. Nic jednak na siłę i tylko do granic komfortu. W niedługim czasie udało mi się dwukrotnie zwiększyć głębokość zanurzenia w ten sposób, zawracając za każdym razem kiedy tylko czułem się „dziwnie”. Próby wyrównania ciśnienia poniżej 15 metrów na FRC okazują się być dla mnie bardzo pouczające 🙂

    Pozdrawiam,
    maciek


    ychu
    Participant
    Post count: 97
    #6463 |

    z tego co wiem:
    parweniusz osobnik, który robiąc karierę dostał się do wyższego środowiska i naśladuje jego obyczaje w sposób przesadny i natrętny


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #6464 |

    Maciek! wyluzuj
    Piszac „boje sie ale ide” mialem na mysli bardziej pokonywanie barier psychicznych ktore, przyznasz chyba, dotykaja wielu z nas. Nie znaczy to ze sie trzese ze strachu. Zapomnialem tez dodac ze zawsze schodze wdzluz liny ktora w moim zbiorniku zamocowana jest na stale oraz ze ciemne dno znam z wczesniesniejszych nurkowan SCUBA. Ja tez nie popieram zbednego ryzyka. Zle mnie odebrales, a mlodzian o ktorym piszesz, ten ktory bedzie to czytal, musi pamietac ze freedivingu nie nauczy sie czytajac forum. Ono sluzy do wymiany opini i doswiadczen a mlodziani tez maja rozum i musza sami wyciagac wnioski.


    maciek
    Członek
    Post count: 461
    #6465 |

    Nostres, całkiem możliwe, że ja Cie źle odebrałem i zagotowałem przyznaje troche. W pamięci mam jednak to, że nie siedzimy przy piwie w swoim gronie ale wypowiadamy się jednak publicznie. Jednym z celów tej strony jest jak rozumiem popularyzacja freedivingu. Mylisz się co do tego, że z czytania takich forum jak to nikt się free nie nauczy. To tutaj każdy kto się tym zacznie interesować będzie szukał informacji, porad, to tu dowie się o zagrożeniach i metodach ich minimalizowania. Wpisz w google hasło freediving a trafisz od razu na tą strone. To tu na każdym kroku będzie czytał żeby nie robić tego samemu, jak się asekurować, nie przeginać…bo grozi to tym a tym. Czytają to osoby w różnym wieku, czasem z mniej lub bardziej rozwiniętym instynktem samozachowawczym i o tym uważam pamiętać zawsze należy, bo to jednak nie warcaby. Twój tekst w odniesieniu do wcześniejszego posta, który nie zawierał pełnej informacji, można odczytać jako zachętę do chojractwa, które wpisane jest w ten „sport” – a nie jest. Nie jestem entuzjastą umieszczania na pralkach informacji, że kotów się nie pierze, ale w tym konkretnym przypadku byłbym jednak ostrożniejszy w założeniu, że zawsze i wszędzie będę dobrze zrozumiany. Być może ja jestem przewrażliwiony na tym punkcie. Przepraszam jeśli ktoś się poczuł zaatakowany, nie w tym był mój cel. To pewnie przejaw frustracji z powodu kończącego się sezonu 😉


Viewing 15 posts - 1 through 15 (of 15 total)

You must be logged in to reply to this topic.