Viewing 20 posts - 1 through 20 (of 20 total)
  • grotto8
    Członek
    Post count: 4
    #22835 |

    Witam serdecznie.
    Chciałbym się z Wami podzielić ciekawym doświadczeniem. W miniony weekend wybraliśmy się w grupą znajomych nad jezioro Białe. Mamy tam małą bazę wypadową z kilkoma atrakcjami  takimi jak platforma, stół z dwoma komputerami, tor przeszkód, wielkie drzewo, znaki drogowe i samochód – wszystko to zatopione na głębokości od 5 do 10 m. Cała grupka nurkuje tam ze sprzętem od wielu lat. Ja dołączyłem do nich niecały rok temu. Jako, że od zawsze bawiłem się we free, postanowiłem zwiedzić nasze atrakcje nie używając sprzętu scuba. Długi weekend dostarczył wystarczającą ilość czasu. Tak więc, razem z kolegą (również zapoznanym delikatnie z tematyką free) wbiliśmy się w pianki, ABC (płetwy zwykłe), obciążyliśmy się balastem do minimalnej wyporności na powierzchni (około 10kg) i pod wodę. Zwiedziliśmy platformę (5m głębokości), tor przeszkód (7m), znaki (8m). za każdym razem zaczynaliśmy od zejścia do platformy, następnie płynęliśmy przy poręczówkach do toru przeszkód (oddalonego od platformy o 10m.), oraz do znaku (20m.). Z przykrością stwierdziliśmy, że przynajmniej na razie  nie mamy szans na zejście na 5m. do platformy i dotarcie wzdłuż linki do komputerów (25m. od platformy) oraz do samochodu (40m. od platformy).
    I w tym momencie zaczyna się cała historyjka.
    Padło hasło „Zabieramy butlę z dwoma automatami na platformę, mocujemy ją tam solidnie i startujemy”. Krótka operacja i gotowe. Leżymy prawie na dnie (5m.) i spokojnie oddychamy z butli. Przymierzam się do próby dotarcia do komputerów (dystans 25m./głębokość 8m.). kilka solidnych wdechów, wypluwam ustnik i start. Dokoła cisza, spokój, widoczność 5-6m., pode mną lina i „pustynne” dno. Po kilkunastu sekundach widzę stół z kompami (tzn. dwa monitory i klawiatura), dopływam, oglądam, opływan stół, pod stołem, nad stołem, trochę klikam po klawiaturze, rozglądam się po dnie – krótko rzecząc – Doskonale. Po 1,5 min delikatny skurcz przepony. cdn…


    grotto8
    Członek
    Post count: 4
    #22836 |

    …cd.
    Powoli ruszam w górę jednocześnie wypuszczając intensywnie powietrze. 8m. w pionie i powierzchnia. Kilka sekund później wypływa Sebastian. OK-jki i pytanie „No i jak?” „Świetnie, idealnie. Po dotarciu na kompy, żadnego zmęczenia, żadnych problemów, mnóstwo tlenu i czasu na podziwianie widoków.” Wracamy nad platformę, schodzimy do butli i powtarzamy operację kilka razy – Bajka! W końcu czas na odleglejszą wyprawę. Kierunek „samochód” (Polonez pic-up). Zalega na dnie na 10m. w odległości 40m. od platformy. Kilka wdechów i startuję. Teraz dno opada zdecydowanie szybciej, więc i światła jest mniej. Mijam znaki i schodzę dalej. Widoczność 6-7m. – prawie kryształ . Po kolejnych 15m “na horyzoncie” zaczyna majaczyć Polonez. Zardzewiała niebieska karoseria spoczywa na dnie nie mniej dostojnie niż Tytanic. Dopływam, kładę się na dachu i patrzę w “Wielką Zieleń”
    Pierwszy skurcz. Odbijam się od dachu i w górę. Przede mną 10m. Zapomniałem wypuścić powietrze i w połowie drogi rozprężający się gaz przypomina mi o tym delikatnym gnieceniem płuc. Natychmiast pozbywam się powietrza w całości. A tu skurczy coraz więcej! Na powierzchnię wypływam zadowolony, dumny i zmęczony. Sebastian też jest już na górze. Powrót na platformę, krótka zabawa i odpoczynek z automatem na 5m. Chwilę później wychodzimy na brzeg zdać relację, założyć sprzęt i jeszcze na pół godzinki pod wodę (tym razem bez wynurzania). Z całą graciarnią na plecach odwiedzamy komputery i samochód gdzie przed chwilą gościliśmy bez sprzętu, leccy, swobodni i wolni – po prostu free .
    Z ciekawostek: Wróciliśmy do platformy po zostawioną butlę i dla testów “wyssaliśmy” z niej calutkie powietrze. Kiedy zaczynało go brakować, wyobraziłem sibie co musi czuć uwięziony w sieci nurek któremu kończy się możliwość zaczerpnięcia kolejnego oddechu.:0 Wyciągneliśmy graty i zgodnie orzekliśmy, że zakończyliśmy jedną z najprz…


    grotto8
    Członek
    Post count: 4
    #22837 |

    …z najprzedniejszych zabaw pod wodą jakich dane nam było zaznać. Ja nurkuję od roku, Sebastian kilka lat.
    Mój komentarz do całej zabawy jest prosty: 10m. głębokości, to wystarczająco dużo, żeby nie ciągnęło mnie głębiej (Oczywiście wentylując się powietrzem z butli, bo z powierzchni chciałbym spróbować zejść znacznie głębiej).
    Jak wiadomo ciśnienie powietrza na 5m. czyli 6atm. dostarcza do płuc znaczne ilości tlenu, co natychmiast skutkuje zdecydowanie dłuższym czasem bezdechu (oczywiście mam na myśli dynamikę). Jednak nie wiem jak zachowa się organizm po przekroczeniu bezpiecznego progu. W normalnych warunkach (powierzchniowych) proporcja fazy łatwej do fazy walki to około 1:1. Nie podjął bym się takiego bezdechu na powietrzu z butli. Może kiedyś spróbuję powalczyć na bezpiecznej głębokości.
    Druga sprawa to rozprężanie się gazów. Podczas wynurzania absolutną koniecznością jest wypuszczanie powietrza z płuc, intensywnie i do końca. W przypadku powstrzymania się od wydechu, uraz ciśnieniowy płuc jest gwarantowany.
    No to teraz pozytywy: Czas, czas, czas ! Moje 75m. na basenie bez płetw i 4:12 statyki ma się nijak do nurkowania w grubej piance, potężnym balaście i na głębokości przekraczającej 5m.
    Po dystansie 20m. i niespełna minucie pod wodą dostawałem kopa w tyłek od swojej przepony i ciąłem w górę jak boja. Solidny wdech z butli na 5m. pozwolił mi wydłużyć czas pobytu pod wodą o kolejną minutę i zwiększyć przebyty dystans kilkutrotnie. Również całkowicie odpada problem z wyrównywaniem ciśnienia. Płuca pełne są powietrza, co daje poczucie pełnego komfortu i względnego bezpieczeństwa. Niestety dopakować się nie daje 🙂 Wiem, że sceptycy takiej metody free wyciągną najcięższy oręż. Czyli stwierdzenie, że kożystanie z butli ucina podstawową ideę freedivingu.
    To prawda, ale naprawdę warto spróbować. Polecam.
    I Pozdrawiam.


    gms
    Członek
    Post count: 20
    #22838 |

    :)) Dobre!!!Zajawka!


    ychu
    Participant
    Post count: 97
    #22839 |

    a z ciekawości, które to Białe? bo sam bym popływał…


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #22840 |

    Grotto! Wy to macie szczescie! Nic Wam sie nie stalo a moglo byc nieciekawie. To co robicie jest bardzo niebezpieczne, albo free albo SCUBA, nie miesza sie jednego z drugim. Nie wolno wdychac sprezonego powietrza pod cisnieniem po zajsciu na glebokosc na bezdechu, to sie prosi o wypadek, BO na poczatek. A 6atm na 5m to bardzo ciekawe…


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #22841 |

    Ja tu nie jestem zadnym autorytetem, wiec prosze doswiadczonych ekspertow o zwrocenie chlopakow uwagi na ten typ nurkowania. Nitas, Radek i inni znawcy teorii/praktyki chyba zgodzicie sie ze mna ze to nie jest najlepszy sposob na nurkowanie. Gdyby tak bylo to zapewne znany bylby sport SCU-FRE DIVING a tak nie jest 😛


    Tomek Nitka
    Participant
    Post count: 401
    #22842 |

    Skoro zostałem wywołany do tablicy, to powiem, że mi ten sposób nurkowania też się nie podoba. Nie chodzi mi tylko o czystość freedivingu (o której tu oczywiście nie może być mowy), bo w końcu każdy nurkuje jak chce. Jeśli taka procedura wydłuża czas i komfort pozostawania w bezdechu, to można powiedzieć : czemu nie? Jednak w takim schemacie nurkowania dochodzi poważne ryzyko urazu ciśnieniowego płuc. Trzeba bardzo uważać przy wynurzaniu. Kilka razy może się udać bez wypadku, ale w przypadku zajścia nieoczekiwanych zdarzeń i np. wystąpienia paniki nurek może wstrzymać wydech i mamy problem. Sam grotto8 piszesz „Zapomniałem wypuścić powietrze i w połowie drogi rozprężający się gaz przypomina mi o tym delikatnym gnieceniem płuc”, a więc to się może przytrafić, a w panice to delikatne gniecenie możesz łatwo zignorować.

    Mnie zmroziła jeszcze inna informacja z tego postu „obciążyliśmy się balastem do minimalnej wyporności na powierzchni (około 10kg)” Ludzie! Z takim obciążeniem NIE WOLNO (!!!) nurkować free! Neutralną pływalność powinniście mieć na MINIMUM 5 metrach, a lepiej na 10. W razie problemów (blackoutu) przy wynurzeniu macie gwarantowany powrót na dno, bez szans na to, że ktoś was odnajdzie w wystarczająco krótkim czasie. 5-8 metrów głębokości to niewiele, ale przy przejrzystości wody jak w naszych jeziorach, wystarczająco dużo żeby poszukiwania trwały co najmniej kilka minut. O kilka minut za długo.
    Ponadto z opisu wynika, że asekuracja była żadna. O ile dobrze rozumiem pływaliście równocześnie, jeden za drugim, a chyba żaden z was nie wiedział, gdzie znajduje się drugi. Dopiero po wynurzeniu okazywało się, że „Sebastian też jest już na górze”. Inna rzecz, że w naszych wodach, gdzie przejrzystość wody nie przekracza 5 metrów asekuracja w nurkowaniach rekreacyjnych zawsze jest bardzo problematyczna.

    Natomiast jeśli chodzi o oddychanie sprężonym powietrzem po zejściu na bezdechu i wywołane tym ryzyko wystąpienia blackoutu, o czym pisze nostres, to ja nie bardzo wiem co masz na myśli. Przybliż temat. Raczej wszyscy odradzają próby oddychania sprężonymi mieszankami jako drogę ratunku z nurkowań głębokich. Jednak tam mamy do czynienia z dużo większymi ciśnieniami i trimixem. Na kilku metrach głębokości nie wiem dlaczego miałoby to grozić blacokutem, ale proszę o wyjaśnienie.


    grotto8
    Członek
    Post count: 4
    #22843 |

    Witam.
    Na samym początku chciałem się „typowo zaczerwienić” z powodu brzydkiej pomyłki jaką popełniłem: 6atm na 5m. Wstyd, wstyd, wstyd.

    Dalej, odnośnie urazu ciśnieniowego płuc. Przy próbie, w której poczułem ucisk z płucach, wdech zrobiłem na 5m, zszedłem na 9 (po 40m poręczówce), poczym zacząłem wynurzenie. W połowie drogi (5m głębokości) poczułem rozprężające się powietrze i natychmiast wypuściłem powietrze. W tym czasie pokonałem około 1m, więc wygenerowane rozprężenie to max 0,1 atm.
    Co mogło by się stać gdybym wpadł w panikę i zapomniał zrobić wydech do wynurzenia na powierzchnię jest oczywiste. Rozprężenie 0,5atm to zapewne wystarczająco, żeby zrobić sobie krzywdę. Jednak procedura wydechu podczas wynurzania (normalnego, czy tez awaryjnego) w SCUBA mówi wyraźnie o konieczności pełnego wydechu przy wynurzaniu. Dlaczego zakładać od razu, że panika spowoduje brak takiej reakcji. Naprawdę rozumiem, że w sprzęcie trudniej jest doprowadzić do „panicznej” sytuacji, zwłaszcza przy tak niewielkich głębokościach. Mimo to uważam, że pod wodą jest to ryzyko nie większe, niż np. przedłużanie do maximum fazy skurczów. Po prostu: najważniejsze, to wypuszczać powietrze, zawsze, zawsze, zawsze przy wynurzaniu!
    Następna sprawa, to asekuracja. Przy każdej próbie startowałem pierwszy. Sebastian około 5m za mną. Cały czas poruszaliśmy się wzdłuż poręczówek, cały czas wiedzieliśmy gdzie znajduje się partner. Sebastian kontrolował mnie wzrokowo cały czas, ja jego po dopłynięciu do celu. Gdyby nie dopłynął (nie pojawił się w zakresie widoczności), to (w zależności od zapasu tlenu) mógłbym wrócić, lub wynurzyć się i wrócić na dno w czasie około 30s. W ostatniej próbie mogło byś gorzej, ponieważ nie widziałem go sporo ponad minutę (nie dopłynął do celu i wynurzył się poza zasięgiem widoczności – widoczność około 7m).
    Mimo to, zgadzam się, że asekuracja pozostawiała wiele do życzenia. Następnym razem będziemy „podróżować” jednocześ…


    grotto8
    Członek
    Post count: 4
    #22844 |

    Co do balastu, zgadzam się w stu procentach. Neutralna pływalność na powierzchni to bardzo zły pomysł. (Ale jak pięknie ciągnie w dół 🙂 ).
    Jednak najpoważniejszy zarzut (stawiany przez nurków SCUBA) to poważne ryzyko wystąpienia DSC poprzez zbyt dużą prędkość wynurzania (zalecane 10m na minutę) oraz zbyt krótkie czasy powierzchniowe. Całą sytuację ze szczegółami przedstawiłem lekarzowi i poprosiłem o określenie możliwości wystąpienia DSC
    Pyt. Jak rozkłada się w czasie nasycenie krwi tlenem, dwutlenkiem węgla i przede wszystkim azotem? Czy w czasie niecałych 3min (1min oddychania i około 2min bezdechu) mogłem nasycić się tak, aby szybkie i częste wynurzenia doprowadziły do choroby dekompresyjnej?

    Ogólnie wystraszyłem się komentarzami Waszymi i kolegów sprzętowców. Od wyników analizy naszego znajomego doktorka zależy teraz moja przyszłość we Free-Scuba Diving. 
    Prawdę mówiąc, to chyba to oleję i pozostanę przy czystym free. 🙂
    Pozdrawiam.


    Tomek Nitka
    Participant
    Post count: 401
    #22845 |

    Moim zdaniem DCS na takich płyciznach nie ma nic do rzeczy. Czas bezdekompresyjny dla głębokości do 10 metrów jest teoretycznie nieograniczony. Możesz więc nurkować do woli bez obawy o DCS. Natomiast upieram się, że ryzyko urazu ciśnieniowego pozostaje bardzo realne. Oczywiście możesz sobie powtarzać „wypuszczać powietrze, zawsze, zawsze, zawsze przy wynurzaniu”, ale jak mawiał mój kumpel od wspinaczki, „są takie chwile, kiedy człowiek myśli macicą” i właśnie w takiej chwili nie wypuścisz. Ponadto jest to działanie sprzeczne z tym co powinieneś robić przy prawdziwym free (kiedy nie wypuszczasz powietrza aż do wynurzenia lub prawie wynurzenia), a więc w zależności od tego jak nurkujesz (free czy free/scuba) będziesz musiał utrwalać różne odruchy. Masz pewność, że w sytuacji awaryjnej nie pop… ci się?


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #22846 |

    Uzupelnienie powietrza w plucach, pod woda, bez prawidlowej wentylacji zmienia proporcje CO2/O2 w plucach i przez to czyni trudnym do rozpoznania przez mozg kiedy juz czas wziac oddech a tym samym zwieksza ryzyko blackoutu.

    Zwiekszone cisnienie powietrza w plucach wraz ze zwiekszonym juz poziomem CO2 zwieksza ryzyko tzw. CO2 BO. CO2 w wyzszych stezeniach jak wiemy jest toksyczny, bez wentylacji, zostajac pod woda dluzej narazasz sie jeszcze bardziej na trujacy wplyw CO2 niz podczas klasycznego free. Dlatego wcale nie potrzeba tu wielkich glebokosci, przyczynia sie tu znacznie przedluzony „bottom time”.

    Tak jak Tomek napisales oczywiscie przy tych glebokosciach kilku metrow pomijamy ryzyko choroby dekompresyjnej.

    Za to do uszkodzenia pluc juz nie potrzebujemy wielkich glebokosci, dlaczego? latwo to zrozumiec Nie wiem Grotto czy brales kurs SCUBA, w kazdym razie najwieksza rozprezenie powietrza nastapi pomiedzy 10m a powierzchnia (zwiekszy objetosc dwukrotnie) i znane sa przypadki z bardzo plytkich raf, oczywiscie nie rozerwie Ci pluc na strzepy ale beda bolaly. Napisalem w poprzednim poscie troche moze na wyrost, na przestroge a to dlatego ze sam wiem z doswiadczenia jak szybko wzrasta poprzeczka i chce sie coraz glebiej. Moze zapragniecie niedlugo zabrac niedlugo butle na 40m? Wtedy to juz nie przelewki i tu wroce do blackoutu bo to dosc ciekawe. Dwa podstawowe rodzaje to deep water BO i shallow water BO. DWB to ten rzadziej wystepujacy ale rownie grozny jesli nie bardziej. Choc jego definicja z Wikipedii kloci sie z ta uznawana przez niektorych znanych freediverow to zalozmy ze Wikipedia sie myli(ona uznaje ze DWB me miejsce po powrocie z glebokosci podczas wynurzania, tylko glebiej niz SWB ale czynnik jest ten sam – Hypoxia – za niski poziom tlenu. Dla Freediverow ktorzy to widzieli lub tego doswiadczyli Deep water BO ma miejsce na glebokosci a czynnik sprawczy to Hyperoxia – za duzo tlenu. I tu wracamy do zrodla


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #22847 |

    …podczas zanurzania we freedivingu, do pewnego momentu, nie mamy we krwi nalezytego poziomu tlenu, nie mamy go za malo, mamy go ZA DUZO za sprawa cisnienia. Wiec co sie dzieje gdy bierzesz wtedy wdech sprezonego powietrza? odpowiedz sobie sam
    I dotarlismy do kolejnego rodzaju blackoutu – Hyperoxic BO – spowodowanego zbyt wysokim poziomem tlenu
    dziekuje za uwage (!) hihi! :bzik :jezyk :OK


    maciek
    Członek
    Post count: 461
    #22848 |

    To ja wtrące już tak dla zabicia czasu i samej przyjemnosći pogadania.

    Piotrek postawił retoryczne pytanie: „Wiec co sie dzieje gdy bierzesz wtedy wdech sprezonego powietrza?”
    W domyśle chodzi, jak rozumiem, o niebezpieczne zmiany ciśnienia O2. Wedle mojej wiedzy, po wprowadzeniu pewnie kilku zgrubnych założeń, odpowiedź brzmi: nic. To „nic” dotyczy zaznaczam, zgodnie z kontekstem, wyłącznie wzrostu ryzyka BO „hiperoksycznego”(?). Skąd taki wniosek?

    Otóż w rozpatrywanym układzie, wartość która nas interesuje – ciśnienie parcjalne tlenu, będące czynnikiem ryzyka BO – nie zmienia się (znów zgrubne założenia pomijające zużycie O2 i wzrostu poziomu CO2, których wprowadzenie jednak, odsunęło by raczej ryzyko BO powodowane hiperoksja).

    Mamy przecież dla powietrza:

    pP[O2] = 0,21 x P[ambient]

    Na danej głębokości ciśnienie parcjalne tlenu będzie więc takie samo, niezależnie czy mamy płuca wypełnione tylko do połowy objętości, czy też je uzupełnimy powietrzem z butli pod ciśnieniem otoczenia. W powyższym równaniu nic się nie zmienia.

    Na mój rozum nie ma tutaj ryzyka BO z powodu hiperoksji. Jeśli się mylę niech mnie kto poprawi (kursu scuba nie robiłem :]).

    Pozdrawiam,
    em.


    Tomek Nitka
    Participant
    Post count: 401
    #22849 |

    1. Uraz ciśnieniowy po wynurzeniu z małych głębokości.
    Oczywiście masz rację, że ryzyko jest największe na ostatnich metrach. Tylko, że problemem nie jest to, że płuca będą bolały (one nie bolą, bo w nie są unerwione), ale, że może się to skończyć tragicznie. Jako przykład podaję dwa przypadki opisane w „Problemach Medycyny i Techniki Nurkowej”. W jednym po zgubieniu pasa balastowego nurek wynurzył się z 3 (trzech!) metrów. Nie miał żadnych objawów przez 2 doby, po czym zaczęły one narastać aż do utraty przytomności. Odzyskał ją dopiero w komorze deco. Szczęśliwie wyszedł z tego cało W drugim przypadku nurek ćwiczył awaryjne wynurzenia ze znajdującego się na 5 (pięciu!) metrach dna basenu. „Po zajęciach nie zgłaszał żadnych dolegliwości. Także nurek zabezpieczający, jak i inni koledzy nie zauważyli żadnych nieprawidłowości w przebiegu nurkowania” – cytat z PMiTN. Gorzej poczuł się wieczorem, a po 22 godzinach mimo podjętych zabiegów reanimacyjnych zmarł. Podaję te przykłady jako dodatkową przestrogę przed eksperymentami typu free/scuba.

    2. CO2 blackout.
    Nie sądzę, żeby to ryzyko było realne. Owszem, były przeprowadzane eksperymenty, w których do niego dochodziło, ale okoliczności były inne – poziom CO2 narastał do dużo wyższych wartości. Nurkom sprzętowym wyjęto absorbent CO2 z rebreatherów. Mieli pływać w basenie tak długo jak będą mogli. Niektórzy z nich rzeczywiście stracili przytomność z powodu CO2. Jednak tu cały czas mieli podawane nowe dostawy tlenu. Zupełny brak komponenty tlenowej powodował osłabienie symptomów od wciąż rosnącego poziomu CO2. Ponadto ci nurkowie wiedzieli, że będą odczuwać dyskomfort, ale byli silnie zmotywowani do tego, żeby go ignorować. W naszym przypadku po wzięciu oddechu z automatu nie dostarczamy więcej tlenu. Dlatego wątpię aby dwutlenek węgla mógł narosnąć do aż takich wartości by spowodować CO2 blackout. O2 obniży się wcześniej na tyle by (razem z CO2) wywołać silny odruch oddechowy (który oczywiście też można zignorować, ale to będzie raczej hypoxic balckout niż CO2 balckout). Potwierdzają to eksperymenty ze statykami na czystym tlenie – czas bezdechu dramatycznie się wydłuża, ale do CO2 blackotu (poza przypadkami takimi jak magicy z Litwy, którzy moim zdaniem odjechali z powodu niskiego O2, a nie wysokiego CO2) nie dochodzi.
    Nieco inaczej wyglądałoby to w nurkowaniach głębokich, bo tam dodatkowo mamy kwestię ciśnienia i narkozy azotowej, która jest potęgowana przez CO2. Tu po wzięciu oddechu z automatu i wykonaniu np. długiej dynamiki azot razem z CO2 mógłby doprowadzić do narkozy i fatalnych konsekwencji.

    3. Hyperoxic balckout????????
    Nostres, jaja sobie robisz? Młodzi ludzie to czytają i pomyślą sobie, że to prawda.


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #22850 |

    Zadne jaja, pelna powaga. Moj powyzszy post jest niczym innym jak tlumaczeniem wczesniejszej dyskusji na podobny temat

    Tutaj Erik fattah o DWB
    http://forums.deeperblue.net/617054-post118.html

    A tutaj o zatruciu CO2
    http://forums.deeperblue.net/625026-post5.html


    Tomek Nitka
    Participant
    Post count: 401
    #22851 |

    1. DWB & Hyperoxic blackout

    Ericowi chodzi o blackout z powodu toksyczności tlenowej. To bardzo mało prawdopodobny przypadek w odniesieniu do nurkowań bezdechowych ale jeśli w ogóle należy brać go pod uwagę to wyłącznie w nurkowaniach bardzo głębokich, a nie na 10 metrów.

    Tlen staje się toksyczny dla organizmu przy ciśnieniach parcjalnych powyżej 1,6-1,8 ATA. To oznacza, że powietrze (o zawartości tlenu 21%) teoretycznie staje się toksyczne na głębokościach ok. 70-80 metrów. Jednak :
    – po pierwsze te 1,6 ATA to ostrożne założenie (np. nurkowie US NAVY potrafią nurkować na czystym tlenie do 18 m czyli przy 2,8 ATA)
    – po drugie freediver w czasie nurkowania systematycznie metabolizuje tlen, więc jego ciśnienie parcjalne w płucach jest zawsze niższe niż wyliczone na podstawie samej tylko głębokości (nie wspominając o tym, że w pęcherzykach płucnych jest ono zawsze mniejsze niż mieszanki, w naszym przypadku powietrza, którą oddychamy)
    – po trzecie we freedivingu ekspozycja na wysokie O2 jest krótkotrwała (dla porównania np. w badaniach niejakiego K.W. Donalda uzyskano objawy toksyczności tlenowej po oddychaniu czystym tlenem pod ciśnieniem 3,7 ATA dopiero po czasach od 6 do 96 minut, w zależności od osobnika)

    Pewnie dlatego jak do tej pory w nurkowaniach bezdechowych nie zaobserwowano objawów charakterystycznych dla toksyczności tlenowej (drżenie warg, nudności, wymioty, drgawki i inne). Mimo tego być może w nurkowaniach na windzie, przekraczających 200 metrów należy, na wszelki wypadek, brać pod uwagę to zagrożenie, ale na pewno nie przy wzięciu oddechu powietrza (21% tlenu) na głębokościach 5-10 metrów.

    2. Zatrucie CO2

    To jest zdanie Truxa. Ja w tej sprawie wyrażam sceptycyzm. Powody podałem w poprzednim poście. Ale udowodnić to jest trudno. J. Krzyżak w „Medycynie nurkowej” twierdzi nawet, że „Doświadczeni nurkowie ulegają zatruciu CO2 podczas długotrwałego pływania z zatrzymanym oddechem (…). Wydaje się to najczęstszą przyczyną uśnięcia nurków pod wodą.” Moim zdaniem błądzi – wszystkie, lub prawie wszystkie blackouty z jakimi mamy do czynienia mają przebieg typowy dla hypoxic balckout (samba, sinica i te rzeczy, każdy SWB to już bez wątpienia blackout hipoksyczny). Oczywiście często spotykamy objawy charakterystyczne dla podtrucia CO2 (bóle głowy), ale moim zdaniem to jest podtrucie, a nie zatrucie mogące prowadzić do utraty przytomności. Wątpię by mogło się to zdarzyć, szczególnie na małych głębokościach, ale przyznaję, że temat nie jest do końca zbadany.


    proca
    Członek
    Post count: 445
    #22852 |

    No a ja sobie tak pomyślałem, że jak nurkujemy w dół do tej butli, z której bierzemy powietrze to w między czasie w krew przyswaja CO2. Co się dzieje po, krótkiej wętylacji z butli na głębokości? Czy to CO2, które się już rozpuściło dalej jest w krwioobiegu? W tedy prawdopodobny bylby CO2 BO, ponieważ bierzemy wdech z butli na pewnej głębokości i płynąc (zachowujemy tą głębokość) spalamy nowy zapas tlenu. Kolejny raz rozpuszcza się we krwi CO2. Więc mamy już jego sporą zawartość, jednak dalej nie czujemy chęci wzięcia wdechu bo przed chwilą wzieliśmy powietrze z butli. Mamy więc dużą zawatość CO2, całkiem sporo tlenu i wypadałoby, żeby wystąpił CO2 BO.
    Co o tym myślicie. Możliwe to jest?


    nostres
    Członek
    Post count: 406
    #22853 |

    Ty Nitas jednak jestes jak encyklopedia, wszystko sie zgadza, przekonales mnie i ladnie mi temat wyjasniles ale dosc juz mam teorii, ide sobie walnac statyke


    pocisk
    Członek
    Post count: 1
    #22854 |

    SIEMANKO. Chcisłem zapytać gdzie dokładnie są te sprzęty podwodne. Jesten na skorzęcinie i chętnie tam zanuruje. W długi pływaliście na Niedzięglu? Bo jakiś łysy i drugi koleś pływali w łapkach przy molo to może wy. Czy te sprzęty są przy kapliczce a, może przy hotelu?


Viewing 20 posts - 1 through 20 (of 20 total)

You must be logged in to reply to this topic.