Marcin Baranowski
Moderator
Post count: 667
#10983 |

Myślę, że i Ty i Agnieszka (przynajmniej po części) możecie mieć rację. Kluczem jest zrozumienie jednej rzeczy. Czegoś takiego jak odruch nurkowy tak naprawdę nie ma. Końcowy efekt w postaci bradykardii i wazokonstrykcji jest wypadkową działania kilku, w dużym stopniu niezależnych od siebie odruchów. Właśnie to powoduje, że sprawa jest tak bardzo złożona i tyle czynników wywiera wpływ na końcowy efekt. Dlatego też fizjolodzy określają to zjawisko jako „odpowiedź na nurkowanie” a nie jako „odruch”.

W przypadku dynamiki największe znaczenie ma pobudzenie chemoreceptorów podwyższonym stężeniem CO2 oraz schłodzenie twarzy przy zanurzeniu. Jeden i drugi bodziec powoduje podobny efekt (bradykardia i wazokonstrykcja) ale te odruchy są do pewnego stopnia niezależne od siebie. Schłodzenie twarzy w wodzie wywołuje bardzo szybką reakcję układu krążenia (nawet po kilku sekundach od zanurzenia) kiedy jeszcze o pobudzeniu chemoreceptorów nie może być mowy. Dopiero po jakimś czasie gdy poczujemy już potrzebę oddychania pojawia się kolejny bodziec (CO2), który nasila bradykardię i wazokonstrykcję. Tak więc tak jak napisał Mateusz to, że skurcze pojawiają się później za pierwszym razem nie musi oznaczać, że układ krążenia nie zareagował na nurkowanie. Subiektywnie możemy bowiem odczuć dopiero drugą fazę tej odpowiedzi związaną z CO2.